Cytaty aforyzmy sentencje myśli biografie

Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Cytaty » Patrick Süskind » Historia pana Sommera

Unknown
Historia pana Sommera

Brak opisu.

Więcej o autorze:
Süskind, biografia »
(niemiecki pisarz oraz autor scenariuszy)

Zobacz też: opinie o książce użytkowników serwisu lub dodaj własną.

Znaleziono 14 cytatów.

Były to piękne sny – ani słowa – ale były to tylko sny, i jak wszystkie sny nie mogły naprawdę nasycić duszy.

 

Nie bawię się dłużej. Powiem temu światu „cześć”.

 

Człowiek ciągle coś musiał, coś powinien, czegoś nie powinien, lepiej by zrobił, gdyby... wciąż czegoś od człowieka oczekiwano, domagano się, żądano: zrób to! zrób tamto! a nie zapomnij o...! a skończ wreszcie z...! a wybrałeś się w końcu do...? a co tak późno przychodzisz?... – wciąż presja, przymus, ponaglanie, wciąż podetknięty pod nos zegarek. O tak, rzadko dawali człowiekowi spokój...

 

Nie mogę się tylko zdecydować kiedy! Nie mogę wybrać tej określonej chwili, tej sekundy, tego punktu w czasie!

 

Nie można mieć wszystkiego naraz: i zemścić się na świecie, i żyć dalej. A więc zemsta!

 

Przepaść nęciła. Kusiła uwodzicielsko. Niejako wabiła: „no, chodź!” Pociągała jak gdyby za niewidzialne sznurki, „no, chodź!”. I było to łatwe. Dziecinnie łatwe.

 

Po co mi cała ta banda, która się sprzysięgła przeciwko mnie? Co mnie obchodzi ten świat? W tak podłym świecie nie mam czego szukać. Niechaj się inni dławią tą swoją podłością!

 

[...] w westchnieniu jest zawsze coś z ulgi, było to raczej jękliwe stęknięcie, głęboki, skargliwy dźwięk z głębi piersi, w którym mieszały się rozpacz i tęsknota za doznaniem ulgi.

 

[...] a stereotyp – zapamiętajcie to sobie raz na zawsze! – to wyrażenie, które przeszło tyle razy przez tyle ust, że w ogóle nic już nie znaczy.

 

Mniej nieśmiały bywałem w snach.

 

Czasem zdarzało się, że dziecięca ręka i czubki starczych palców zatknęły się na krótką chwilę, i człowieka przenikał dreszcz, bo człowiek był przygotowany na kontakt twardy i zimny jak ryba, a tymczasem było to ciepłe, niemal gorące dotknięcie, niewiarygodnie delikatne, leciutkie, przelotne, a mimo to przyprawiające o wstrząs, jak dotknięcie ptaka, który ulatuje nam z rąk.

 

[...] nie groźba lania i zamknięcia w domu; nie strach przed czymkolwiek. Nie, trząsłem się, bo nagle dotarło do mnie, że cały świat to jedno wielkie świństwo, niesprawiedliwe, wredne, podłe świństwo. A winę za to świństwo ponosili inni. I to wszyscy. Wszyscy inni, bez wyjątku.

 

Wyobrażenie, że wystarczy mi „rozstać się z życiem” – jak się uprzejmie zwykło nazywać ten zabieg – aby za jednym zamachem ujść wszelkich przeciwności i krzywd, miało w sobie coś niezmiernie krzepiącego i wyzwalającego. Łzy obeschły. Drżenie ustało. Na świat znowu zstąpiła nadzieja. Tylko trzeba to zrobić zaraz. Natychmiast. Zanim się rozmyślę.

 

Siła, która to spowodowała, nazywa się siłą ciężkości. Nie tylko od środka trzyma świat, żeby się nie rozleciał, ale ma też tę pokrętną właściwość, że wszystko, małe czy duże, ciągnie przemocą ku sobie, i tylko kiedy spoczywamy w łonie matki albo w charakterze nurków lawirujemy pod wodą, pozornie spuszcza nas ze smyczy.